Kategoria

Rozdział 7


wrz 08 2016 Rozdział 7
Komentarze: 0

-Co? - Artur uznał że się przesłyszał - Możesz powtórzyć?

 

Santos spojrzał na niego dziwnie.

 

- Wszystkie znane ludziom bronie z niebiańskiego spiżu znajdują się w królewskim skarbcu.

 

- Chyba sobie żartujesz! - Kompletnie się załamał. - I jak ja mam teraz dostać je w swoje ręce?

 

- Czekaj, chyba czegoś nie zrozumiałem. Po co w ogóle ich potrzebujesz?

 

Artur zaczął zastanawiać się, czy powiedzieć mu prawdę. Po chwili zdecydował się jednak to przemilczeć.

 

- Mam swoje powody.

 

- Ok. - Santos zdawał się rozumieć że Artur wolał zachować to w tajemnicy. - Nie będę dociekał po co chcesz dostać to w swoje ręce, ale lojalnie ostrzegam, że zdobycie ich jest prawie nie możliwe.

 

- A nie dało by się ich odkupić?

 

Santos roześmiał się, jakby usłyszał najlepszy dowcip świata.

 

- Ty chyba nie wiesz o czym mówisz. Nawet gdybyś pracował przez całe życie, nie było by cię stać nawet na to, by na nią popatrzeć. Są to jedne z legendarnych skarnów, ich cena przekracza wartość niejednego państwa, a może i kilku.

 

Artur kompletnie się załamał. Usiadł przy jednym ze stolików i chwycił swoją twarz w dłonie. wyglądał jak wrak człowieka.

 

- Nie przejmuj się, powiedziałem że to jest ,,niemal" niemożliwe. - Santos starał się podnieść go na duchu.

 

Zdziwiony Artur podniósł głowę, a na jego twarzy malowało się zdziwienie.

 

- Ale mówiłeś...

 

- Nie dałeś mi skończyć. Jeśli naprawdę zależy ci by jakąś zdobyć, istnieje minimalna szanse że ci się to uda.

 

- Naprawdę? - Artur zdawał się w to nie wierzyć.

 

- Naprawdę. Tą szansą jest Festiwal bogów!

 

- Festiwal bogów? A co to jest? - Nie rozumiał Artur.

 

- Naprawdę, już przestało mnie dziwić jak mało wiesz. Gdzieś ty się uchował?

 

- Dobra, dobra. Daj mi spokój. - Artur zrobił lekko obrażoną minę.

 

Santos starał się z całych sił nie roześmiać. Chwile później jednak się uspokoił.

 

- Festiwal Bogów, to wielki międzynarodowy turniej. Przyjeżdżają na niego najlepsi wojownicy z całego kraju, by zmierzyć się w walce na śmierć i życie.

 

- Tak, i co z tego? - Nie rozumiał Artur.

 

- Zaraz zrozumiesz. Zwycięzca turnieju, dostaje jedno życzeniem, które rodzina królewska ma obowiązek spełnić, nieważne jakie by ono nie było. Teraz rozumiesz?

 

- Chyba zaczynam rozumieć. - Na twarzy Artura pojawił się uśmiech.

 

- Chyba właśnie nie rozumiesz. - Santos pokręcił lekko głową - Na turnieju znajdą się najlepsi wojownicy. Nie którzy z nich mają ogromną sławę. Naprawdę myślisz że dasz rade ich pokonać?

 

Na twarzy Artura pojawił się lekki grymas.

 

- Tak myślałem.

 

Artur zamknął na chwilę oczy, próbując się skupić.

 

- Kiedy zaczyna się ten turniej?

 

- Za 2 miesiące.

 

,, Czy zdążę wzmocnić się dostatecznie w tym czasie?" - Pomyślał Artur. 

 

Na jego twarzy pojawiła się determinacja. Wiedział jedno, na pewno spróbuje

Mefistofeles : :